Specjalnie dla was opisze teraz jak wyglądał każdy mój dzień na wakacjach w Lido di Jesolo. Dobra, to zaczynamy.
Dzień 1
Koło 21 wyjechaliśmy z domu. W czasie podróży osiągnęłam temperaturę 38,7. Co parę godzin brałam leki, ale one tylko obniżały gorączkę na co najmniej 2 godziny. I tak przez całą drogę byłam w kiepskim stanie i cały czas spałam.
Dzień 2
Planowaliśmy jechać do Włoch tylko przez Czechy i Austrię. Jakimś cudem znaleźliśmy się w Słowenii. (y) Około 16 wreszcie dotarliśmy do Lido di Jesolo. Poszliśmy do biura odebrać kluczę i podjechaliśmy pod nasze mieszkanie. Rozpakowaliśmy się i poszliśmy zwiedzać miasto i plaże. Wróciłam do mieszkania bo nadal miałam gorączkę, wzięłam leki i poszłam spać. I tak mi minął 2 dzień.
Dzień 3
Wygodne łóżko, nie powiem że nie. Obudziłam się po 8 z gorączką 37,8. Wzięłam leki, a oni poszli o apteki po aspirynę. Wypiłam to coś i nadal leżałam i się pociłam w tym łóżku. Zostałam sama w domu, a oni pojechali do Lidla (y). Fajnie jest mieć gorączkę przy 30 stopniach na dworze. Kiedy nie miałam już gorączki po 12 poszliśmy na plażę. Wreszcie się opaliłam ! XD Plaża zajebista. Mieliśmy swoje miejsce, dwa leżaki i parasol. Woda w miarę czysta i ciepła (y). Po paru godzinach poszliśmy do domu się ogarnąć i wgl. i poszliśmy na miasto. Wtedy znowu dostałam gorączkę 38,8 stopni. Zajebiście. Wypiłam mojego nowego przyjaciela Aspiryna C i poszłam spać.
Dzień 4
Kolejny dzień w łóżku. 37,4 stopni gorączki miałam rano. Wzięłam leki i koło 12 miałam już 35,5. Cały dzień spędziłam w domu by na następny dzień być zdrowa. Za to oni poszli na plażę. I tak przez całe popołudnie nie miałam gorączki. Ale już po 17 znowu to samo. Mieliśmy iść na miasto, ale znowu zostałam w domu. Koło 19 temperatura mi już spadła i miałam 36,0.
Dzień 5
Dzień 6
Od rana na plaży, spaliłam się chociaż siedziałam większość czasu w cieniu, lol. Odpoczęliśmy potem w domu, zjedliśmy coś i znowu poszliśmy na miasto xd. Potem znowu do domu i wieczorem na spacer nad morzem. Weszliśmy na molo, jeeej. I wróciliśmy po 21 przez miasto do domu :)
Dzień 7
Plaża, plaża i jeszcze raz plaża. Od rana na plaży, potem trochę w domu i na miasto. Zajebiście zleciał dzień.
Dzień 8
Ostatni dzień we Włoszech. Cały dzień na plaży. Spaliłam sobie tak stopy, że nie mogłam ich mieć na słońcu i większość czasu przesiedziałam w cieniu lub w morzu. Wieczorem ostatni spacer nad morzem. A o 21 był koncert na Piazza Milano.
Dzień 9
Dzień 10
Po 1 w nocy wjechaliśmy do Polski. Zatrzymaliśmy się na stacji i jechaliśmy w kierunek Wrocławia a potem już na Mosinę. O 5:40 wjechaliśmy do Mosiny.
Podsumowanie:
Wakacje zajebiste. Mam nadzieje, że ciekawie opisałam każdy dzień bo wszystko w skrócie zapisywałam w notatkach XD Jeśli macie jakieś pytania piszcie w komentarzach lub pytajcie na ASK.FM Ook, to tyle. Paa :*

wow! ale ty miałaś zajebiste wakacje pozdrawiam cię :)
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuń